Gucio i Cezar

Kiedy zachodzimy do biblioteki, dziewczyny mają sporą swobodę jeśli chodzi o wybór książek. Sporą, ale nie całkowitą, bo postanowiłam, że zostawię sobie jednak pewien margines na decyzję o tym co ostatecznie zabierzemy, żeby kształtować gusty moich molików książkowych. 

Wśród takiej masy książek Misia skupia się głównie na księżniczkach i baletnicach a Lusia jakoś nie potrafi się oderwać od kartonikowych książek z kolorowymi obrazkami i kilkoma zdaniami na krzyż „fabuły”. Dlatego spośród dziesięciu książek jakie zwykle możemy wypożyczyć ja na ogół wybieram cztery a dziewczyny po trzy. I tym sposobem ostatnio przywiozłyśmy z biblioteki książkę na którą dziewczyny nie zwróciłyby uwagi, a po przywiezieniu jej do domu szybko pokochały.

Gucio i Cezar Gucio i Cezar Gucio i Cezar

Klasyk klasyków, komiks dla najmłodszych albo bardzo początkujących czytelników. Nie wiem czy komuś trzeba tę książkę rekomendować. Wyraziste postaci, prosta kreska Bohdana Butenko, dynamiczna niemal sensacyjna akcja wykreowana przez Krystynę Boglar. I nagle się okazuje, że nie feeria barw i landrynkowe disnejowskie ilustracje są najważniejsze, bo można śmiać się do rozpuku oglądając proste czarno-białe rysunki i słuchając dialogów między rozsądnym psem i nieco gapowatym i wiecznie głodnym hipopotamem, którzy są przyjaciółmi na dobre i złe.

Dla Misi ta książka jest szczególna z jeszcze jednego powodu. Okazało się bowiem, że niektóre teksty potrafi przeczytać zupełnie sama. To podsyciło jej zapał jeśli chodzi o naukę czytania. Chyba nie pamiętała już, że kiedyś bawiłyśmy się w robienie prostych komiksów jednak znów w jej głowie zaświtał taki pomysł. Wystarczyły małe kolorowe karteczki do notowania, arkusz naklejek z dinozaurami (tak i na nas przyszła ta zaraza 🙂 ) i długopis i już można stworzyć historię. Podobne naklejkowe historyjki Misia już tworzyła, jednak tym razem wzbogaciła je o „dialogi”.

komiks komiks komiks komiks

 

– A wiesz? – powiedziałam kiedyś Misi przy obiedzie – Kiedy byłam małą dziewczynką czytałam sporo różnych komiksów. Bardzo lubiłam taki o dwóch chłopcach i szympansie
– Mamo? – Misi zaświeciły się oczy – A czy ten komiks można teraz kupić w księgarni?
– Wcale nie musimy go kupować. Wszystkie tomy sa w naszej domowej biblioteczce.
– To wspaniale!

*    *    *

Wpis powstał w ramach projektu „Przygody z książką”.

projekt - przygody z książką

8 myśli nt. „Gucio i Cezar

    • Misia ma sześć i pół roku. Pierwsze próby z czytaniem podejmowałam już dwa lata temu ale w pewnym momencie zostały zbojkotowane. Potem była długa przerwa i drugie nieśmiałe podejście. Od kilku miesięcy pracujemy intensywniej, gdyż w między czasie pracowałyśmy nad usunięciem pewnych przeszkód, które naukę czytania znacznie utrudniały. Między innymi kwestia pamięci (właśnie szykuję artykuły do wpisu na ten temat). Nie mogę powiedzieć, że Misia już czyta. Ona potrafi przeczytać niektóre prostsze teksty napisane wielkimi literami (uczę ją metodą prof Cieszyńskiej). Nie da się więc powiedzieć, że mamy na tym polu szczególne osiągnięcia 🙂

  1. Pingback: Przygody z książką 3 / Blogi w projekcie | Dzika Jabłoń

  2. J. czyta sam, ale na razie tekst ciągły – nie chciałam za wcześnie wprowadzać komiksów, bo najczęściej teksty w dymkach są pisane drukowanymi literami, a wolałam, żeby zaczął od różnorodnych
    Tytus, Romek i Atomek też czekają 🙂 Butenki muszę poszukać w bibliotece

  3. Pingback: Podsumowanie / Przygody z książką 3 | Dzika Jabłoń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *